niedziela, 18 października 2015

Piknik w Parku Młocińskim

Obudziłyśmy się, jak na fachowe susły przystało, po godzinie 9.00.
Dzisiaj planowałyśmy wybrać się na Piknik z okazji otwarcia placu zabaw na Młocinach.
Niestety pogoda nie nastrajała pozytywnie, lało jak z cebra i nie zamierzało przestać.

Jedyne o czym marzyłam to pozostanie pod kołdrą, ale oczywiście nasze córki miały zupełnie inną koncepcję. 
Nie było wyjścia, obiecałam, to musiałam dotrzymać słowa. Wyszłam z założenia, że nie ma złej pogody na zabawę, są tylko źle dobrane ubrania, a trochę deszczu jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Uzbrojone w kalosze, kurtki przeciwdeszczowe i folię na wózek wyruszyłyśmy na Młociny.  
Jechałam z przekonaniem, że i tak pewnie zaraz wrócimy do domu, bo Piknik będzie odwołany.
Jakież było moje zdumienie, kiedy po dotarciu na miejsce zobaczyłam rozstawione namioty, pola do konkursów i rozpalone ognisko. Biorąc pod uwagę aurę, dookoła nowego placu zabaw, działo się naprawdę sporo.
Bielany po raz kolejny nie zawiodły.
Animatorzy wciągali dzieci i rodziców w rozmaite zabawy oraz konkursy, piekłyśmy kiełbaski na ognisku, dziewczyny pomalowały buźki, no i dopadły nowy plac zabaw.
Dotychczas polana w Lesie Młocińskim, kojarzyła mi się tylko z kilkoma spotkaniami z okresu szkoły średniej, a tu taka niespodzianka.
Jeśli chodzi o wypady rodzinne, to teraz to miejsce ma naprawdę spory potencjał. Łatwy dojazd, miłe otoczenie, wyznaczone paleniska, ławki, stoliki, parking, boiska no i on... gwiazda dzisiejszego Pikniku czyli plac zabaw (a właściwie to dwa).
Ola zwariowała na jego punkcie.
Paulina nie wyraziła swojej opinii słownie, ale po podekscytowanej minie wywnioskowałam, że jej też się podobało.
Plac podzielony jest na dwie części, dla mniejszych i większych dzieci. Konstrukcja z drewna i metalu fajnie wkomponowała się w otoczenie. Nie ma tu wszędobylskiego plastiku, co w sąsiedztwie lasu, działa bardzo na plus. Poszczególne "przyrządy" zaskakują małych odkrywców i zachęcają do dalszej eksploracji.
Jest tam na tyle fajnie, że chętnie zamieniłabym się z dziewczynkami i sama weszła na zjeżdżalnie, tyrolkę lub zestaw równoważni. Niestety 12 lat skończyłam już trzy razy, więc o tego typu szaleństwie mogę zapomnieć. 
Dziewczynki bawiły się wyśmienicie, a pomyśleć, że chciałam się poddać i zostać w domu. 
Na szczęście stało się inaczej i udało nam się spędzić fajny dzień na powietrzu. 
Na zakończenie Pikniku spotkała nas jeszcze bardzo miła niespodzianka. Wróciłyśmy do domu z dwoma przeuroczymi słonikami, kubeczkami, fluorescencyjnymi kamizelkami i smyczkami. Prezenty z logo Urzędu Dzielnicy Bielany, będą nam długo przypominać o tym deszczowym, ale ciekawie spędzonym popołudniu. 
Muszę przyznać, że ostatnio na Bielanach powstaje co raz więcej inicjatyw skierowanych do rodzin z dziećmi. Fajnie, że tu mieszkamy i możemy z tego korzystać
Ehh...Mam tylko nadzieję, że nasz nowy plac zabaw stawi czoła chuliganom i nie da się łatwo zniszczyć, bo wiem, że będziemy tam częstym gościem.                                                                                                                                                   


* przepraszamy za nie najlepszą jakość zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz