Odkąd dziewczynki pojawiły się na świecie, mocno odświeżyłam moje zdolności manualne.
Igła z nitką, skrawki materiałów, maszyna do szycia, szydełko, kartonowe pudła, kredki, klej, itp. na stałe zagościły w maminym niezbędniku.
Ola cały czas stawia mnie przed nowymi wyzwaniami i z częstotliwością kilku razy w miesiącu zgłasza zapotrzebowanie na nowe przedmioty. Oczywiście każdy z nich jest całkowicie niezbędny, więc wieczorami często powstaje coś z niczego. Najczęściej są to maskotki, ale zdarzają się także części garderoby czy tekturowe zamki.
Cieszę się, że moje wyroby póki co zadowalają dziewczynki, bo sam proces tworzenia daje mi dużo przyjemności. Wszyscy są szczęśliwi, sporo rzeczy dostaje nowe życie, a i kilka groszy zostaje w kieszeni :).
Ostatnio miałam wolny wieczór i postanowiłam zrobić Oli i Paulince coś od serca. Tak powstały podusie króliczki.
Rzeczy, z których zrobiłam poduszki to cztery białe ręczniczki z Ikea (dwa większe i dwa malutkie) oraz mulina do wyhaftowania buziek.
Króliczki szyłam na wzór poszewek, więc można w nie włożyć każdy standardowy jasiek.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz