środa, 30 września 2015

Wrzesień nad morzem

W tym roku nasze wakacje sporo się wydłużyły. 
Dzięki temu spędziłyśmy cudowny wrzesień nad Bałtykiem.
Mamy tam swoje ukochane miejsce, z którym jesteśmy związane szczególnymi więzami.
Nie chodzi tylko o Rodzinę (bo tu urodził się i mieszkał Radek), ale także o wyjątkowość tego zakątka wybrzeża.
Puste plaże, czysty piasek, cisza, piękne lasy, jezioro, konie... to właśnie nasze Kopalino/Lubiatowo.

Kopalino i Lubiatowo to niewielkie wioski położone około 2 kilometrów od nadmorskiej plaży. 
Nie jest to miejsce dla żądnych imprez nastolatków czy szukających wrażeń singli. Nie ma tu dyskotek, deptaków na których można się polansować, setek smażalni, tysięcy ludzi, wysypu stoisk z pamiątkami, korków, kolejek i całego zła wakacji w kurortach.
Jest za to spokój, czyli to, czego brakuje mi najbardziej po kilku miesiącach przebywania w wielkim mieście. 
To świetne miejsce na odpoczynek dla rodzin z dziećmi.
Myślę, że temat Kopalina zasługuje na szerszy opis, więc w przyszłości z pewnością pojawi się post poświęcony temu zakątkowi. 
Póki co pozostawiam Was z solidną porcją plażowych fotek...

czwartek, 24 września 2015

DIY #1

Odkąd dziewczynki pojawiły się na świecie, mocno odświeżyłam moje zdolności manualne.
Igła z nitką, skrawki materiałów, maszyna do szycia, szydełko, kartonowe pudła, kredki, klej, itp. na stałe zagościły w maminym niezbędniku.
Ola cały czas stawia mnie przed nowymi wyzwaniami i z częstotliwością kilku razy w miesiącu zgłasza zapotrzebowanie na nowe przedmioty. Oczywiście każdy z nich jest całkowicie niezbędny, więc wieczorami często powstaje coś z niczego. Najczęściej są to maskotki, ale zdarzają się także części garderoby czy tekturowe zamki.
Cieszę się, że moje wyroby póki co zadowalają dziewczynki, bo sam proces tworzenia daje mi dużo przyjemności. Wszyscy są szczęśliwi, sporo rzeczy dostaje nowe życie, a i kilka groszy zostaje w kieszeni :).

Ostatnio miałam wolny wieczór i postanowiłam zrobić Oli i Paulince coś od serca. Tak powstały podusie króliczki.

Rzeczy, z których zrobiłam poduszki to cztery białe ręczniczki z Ikea (dwa większe i dwa malutkie) oraz mulina do wyhaftowania buziek. 
Króliczki szyłam na wzór poszewek, więc można w nie włożyć każdy standardowy jasiek.

                                
                          
                                    
                                   
                             

środa, 16 września 2015

600 km do Skarbów

Piiip...drzwi się zamknęły, pociąg ruszył...a moje serce się rozdarło.


Bywają chwile kiedy jestem już bardzo zmęczona byciem w ciągłej gotowości - 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu. Potrzebuje czasu tylko dla siebie, kiedy mogę sobie pozwolić na totalne odmóżdżenie. Zakupy, samotny spacer, impreza, babski wieczór - takie chwile może nie wnoszą zbyt wiele do życia intelektualnego, ale świetnie potrafią doładować akumulatory.
Jednak kobieta, a szczególnie matka to stwór charakteryzujący się czasami dość irracjonalnymi zachowaniami. W związku z tym mnie również dopadło nie do końca zrozumiałe uczucie.

Otóż nadarzyła się okazja na samotny wyjazd. Nie był to tydzień w spa czy wycieczka do Tajlandii, ale zważywszy na moją przeszłość, coś dla mnie bardzo atrakcyjnego, mianowicie rajd samochodowy. 
Propozycja pracy przy organizacji wydawała się bardzo kusząca, ale wiązała się z przymusem zostawienia rodzinki na kilka dni. Namawiana przez bliskich, postanowiłam podjąć decyzję o chwilowym rozstaniu.
Dopóki termin był mocno odległy, czułam ekscytację, że znowu, tak jak kiedyś, będę częścią rajdowej rodziny. Wiedziałam, że na fizyczny odpoczynek nie mam szans, ale odetchnę od wielu wychowawczych obowiązków. 
Im bardziej zbliżała się data wyjazdu zaczęły pojawiać się wątpliwości. Miałam pewność, że dziewczynki zostaną pod świetną opieką (przecież mają najlepszego Tatę na świecie), że Tata ma wsparcie Babci i Dziadka, że nic im nie grozi. Mimo tego ciężko mi było ruszyć w podróż.
Dzień wyjazdu nadszedł szybciej niż się spodziewałam i kosztował mnie ogromnie dużo emocji. Do momentu zamknięcia drzwi pociągu jakoś się trzymałam. Ale wystarczyło, że przez szybę zobaczyłam łzy Oleńki i rozpadłam się na kawałeczki.
Byłam gotowa wyskoczyć w biegu z pociągu, żeby tylko móc utulić moje dziecko. Okazało się, że Tata utulił równie skutecznie i całe pięć dni radził sobie świetnie.
Miałam okazję odetchnąć psychicznie, ale niestety tak się nie stało. Niby nie byłam już bezpośrednio odpowiedzialna za zaspokajanie potrzeb egzystencjonalnych moich córek, ale tęsknota nie pozwoliła mi się wyluzować. I weź tu mnie zrozum...chce odpoczynku, a jak już go mam to tęsknię za codziennym młynkiem.

Teraz siedzę w pendolino i pędzę do moich Skarbów. Nie mogę się doczekać momentu kiedy będę miała ich wszystkich w ramionach. Jadę, myślę, piszę...i nie rozumiem :).



Edit: Pierwsze koty za płoty, było ciężko, ale daliśmy radę.
Mam pewność, że dziewczynki zdecydowanie lepiej radzą sobie z faktem rozstania, niż ja :). 
Ciekawe kiedy zdecyduje się na kolejną samotną wyprawę?!

niedziela, 13 września 2015

W czasie deszczu dzieci się...


...nie nudzą.
Moje małe potworki, jeśli chodzi o poziom wytwarzanej przez siebie energii, mogłyby śmiało konkurować z elektrownią atomową. 
Jeśli ta energia kumuluje się w czterech ścianach i nie ma możliwości upustu, zaczyna się robić gorąco. Dziewczyny albo roznoszą mieszkanie albo jęczą na potęgę. 
Dlatego w naszym domowym słowniku nie ma pojęcia "złej pogody na spacer".
Wielokrotnie słyszałam komentarze o tym jaka to ze mnie nieodpowiedzialna matka, bo narażam dzieci na przeziębienie, przemoczenie, przemarznięcie* (niepotrzebne skreślić). Jednak mimo tych niepochlebnych opinii  ja wietrzę dziewczyny ile wlezie.
Uważam, że wszystko zależy od właściwie dobranego ubioru. Dlatego wkładamy kalosze, klapki, peleryny, kurtki i śmigamy na spacer. 
Uwielbiam obserwować radość moich dzieci, kiedy skaczą po kałużach, taplają się w błocie niczym świnka Peppa czy łapią krople deszczu. Nierzadko sama wskakuję z nimi do wody i chlapie się na całego. I muszę szczerze przyznać, że nie obchodzą mnie oburzone spojrzenia obserwatorów. Przez moment znowu czuje się beztrosko. 
Te chwile kiedy mogę pielęgnować w sobie to duże dziecko, dają mi naprawdę konkretnego kopa do dalszego zmagania z trudami macierzyństwa. 
A jak i w co się bawić gdy pada?
Przede wszystkim należy stracić nadzieję, że nasze pociechy wrócą do domu suche i czyste. Nie od dziś wiadomo, że poziom szczęścia wzrasta wprost proporcjonalnie do poziomu zamoczenia i wybrudzenia. Dajmy się ponieść fantazji i wyluzujmy na chwilę.
Nas ponosi mocno...
Puszczamy łódki, przelewamy wodę z wiaderek, skaczemy w lub przez kałuże, liczymy krople deszczu, szukamy tęczy, tropimy ślimaki, żaby lub dżdżownice. Pomysłów jest wiele, a każda chwila spędzona na świeżym powietrzu jest cenniejsza niż godziny siedzenia przed telewizorem czy tabletem.
Więc kalosz włóż i na dwór marsz!


piątek, 11 września 2015

My...

Ja - mama dwóch niezwykle energicznych dziewczynek, nieogarnięta w kuchni, wielbicielka rajdów samochodowych, jazdy konnej, mody i pożarnictwa. Zakochana w córkach miłością bezgraniczną, znosząca wszystkie trudy macierzyństwa ( z różnym skutkiem dla mojej psychiki :) ).
Mówią że kreatywna, ale czy to prawda...nie wiem. 

Ola - czterolatka - energodziecko, wrażliwa, wygadana, ambitna, lubiąca nowe wyzwania, opiekuńcza w stosunku do siostry, otwarta, łatwo nawiązująca kontakty z rówieśnikami. 

Paulina - roczniak - także energodziecko, charakterna, ciekawska, podążająca krok w krok za siostrą, wiecznie uśmiechnięta, mały rozbójnik.

Radek - tata, specjalista od przytulania, noszenia na rękach i szalonych zabaw, towarzysz w odkrywaniu zagadek tego świata, nasz bohater i rewelacyjny kucharz.

Gościnnie: Babcia Ela, Babcia Jadzia, Dziadek Włodek i Dziadek Zdzichu - specjaliści od rozwiązywania wszelkiego rodzaju kłopotów począwszy od uczuciowych, poprzez techniczne, aż po kuchenne. Kopalnia życiowego doświadczenia, niezastąpieni towarzysze dziecięcych zabaw, przyjaciele.

O RAJUŚKU... blog lifestylowy czyli mydło i powidło... trochę życia, trochę mody, przepisy, komentarze, diy, relacje z ciekawych wydarzeń... takie nasze miejsce w sieci.

Zapraszamy!!!